Recenzja, Wychowanie

okładka książki porozumienie przez współpracę

Na polskim wydaniu książki Porozumienie przez współpracę dr Rossa Greene widnieje obiecujące zapewnienie autorstwa Adele Faber (tak, tej Adele Faber od Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały (…)), że ‘Wzmacnia Rodziców oraz Dzieci’.

Nie to, że taka zapowiedź w ustach takiego czytelnika sprawiła, że spodziewałam się nie wiadomo jakiego oświecenia lub doznań podczas czytania. Rozbudziła jednak nadzieję, że to naprawdę pożyteczny i pomocny poradnik dla rodziców. Na szczęście nadzieja ta nie została zawiedziona.

Jeśli miałabym opisać tą książkę ograniczając się do kilku tylko słów powiedziałabym: praktyczne przykłady i rozwiewanie wątpliwości. Dało się wyczuć, że właśnie na te dwa aspekty szczególnie kładzie nacisk autor. Dzięki temu, mimo że miałam przed sobą książkę, miałam wrażenie, że jestem w trakcie indywidualnych warsztatów z wyrozumiałym, ale też konkretnym nauczycielem.

Rozwiewanie wątpliwości

Te potencjalne obawy nie zostały zebrane wszystkie razem w osobny rozdział. Pojawiają się na bieżąco, dokładnie w tych miejscach, w których pojawiają się w głowie czytelnika. Uważam to za naprawdę ciekawe i funkcjonalne rozwiązanie, gdyż żadna z tych wątpliwości nie została przeze mnie w trakcie czytania zapomniana. Zamiast tego autor rozwiewał je ‘na gorąco’.

Czasami odczuwałam wręcz irytację, bo czułam się, jakby siedział w mojej głowie i wyciągał z niej niektóre pytania, zanim sama zdążę je sobie uświadomić. Ale to chyba tylko dowód na to, że rozpatrywane w książce obawy są naprawdę trafne.

Praktyczne przykłady

W książce Porozumienie przez współpracę zgromadzono naprawdę mnóstwo przykładów dialogów z dzieckiem oraz ich wykorzystania w rozwiązywaniu codziennych trudności. Co mnie jednak urzekło, to to że przykłady te są bardzo trafne i wnoszą ogromną praktyczną wartość dla czytelnika. Każdy rodzic może znaleźć tam coś, co będzie mógł wykorzystać w swojej rodzicielskiej codzienności. Nie wszystkie poradniki mogą pochwalić się taką pożytecznością.

Każdy z przykładów został merytorycznie skomentowany przez autora. Dlaczego dialog przebiegł tak, a nie inaczej. Co poszło dobrze w tej rozmowie, a co można by zrobić inaczej. Gdzie została zastosowana opisywana metoda, a gdzie o niej zapomniano.

Porozumienie przez współpracę

Jeśli miałabym się do czegoś w książce przyczepić to właśnie strona teoretyczna. Opis metody, choć bardzo szeroki, nie był dla mnie zupełnie jasny. Momentami gubiłam się w etapach nawiązywania porozumienia, szczególnie kiedy autor wyrywkowo się do nich odnosił w dalszych rozdziałach.

Moje serce skradła jednak sama idea metody porozumienia przez współpracę. Prezentuje otwarte i wyrozumiałe spojrzenie na codzienne zmagania wychowawcze. Problemy do rozwiązania zamiast zachowań do wyplenienia. Wzajemny dialog zamiast narzucania własnego zdania. Wspólne rozwiązania zamiast kar. A przede wszystkim autentyczna chęć zrozumienia dziecka zamiast układania go podług swoich wyobrażeń i oczekiwań.

Zaciekawiła Cię ta recenzja? A może znasz jakieś ciekawe poradniki dotyczące wychowania? Będę wdzięczna jeśli podzielisz się ze mną swoimi ulubionymi tytułami w komentarzu!

Dziękuję za Twoje odwiedziny na stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

Wychowanie

mama i dziecko na plażyTemat przemocy wobec dzieci poruszam wszędzie, gdzie się da. Gdzie tylko się da mówię o tym, jak bardzo jest szkodliwa, nieskuteczna i jak wielkie rany zostawia na psychice. Zabieram głos w każdej możliwej dyskusji, bo wydaje mi się,  że takich głosów nigdy dość.

O dziecięcej psychice wiemy dziś dużo więcej niż kiedyś. Znamy stanowisko ekspertów i naukowców na temat bicia dzieci. A jednak statystyki w naszym kraju są porażające. 43% Polaków akceptuje obecność klapsów w wychowaniu, a 24% jest zdania, że lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Trzeba rozróżnić klaps od bicia

Tendencje te ujawniły się szczególnie wyraźnie w ostatnich dniach, kiedy w sieci rozpętały się dyskusje wokół felernej (delikatnie mówiąc) wypowiedzi Rzecznika Praw Dziecka, Mikołaja Pawlaka. Wzięłam udział w paru takich dyskusjach, dzięki czemu miałam niebywałą okazję uporczywie zderzać się ze stałym zestawem argumentów, napływających z różnych stron:

My dostawaliśmy i wyrośliśmy na ludzi.

Bez tego dziecko nie nauczy się szacunku.

Dziecko potrzebuje znać granice.

Pieścicie się z dzieciakami, a potem ciągle wchodzą wam na głowę.

Bezstresowe wychowanie tworzy pokolenie małych terrorystów.

I tu chciałabym się zatrzymać, bo choć walka z przemocą wobec dzieci jest bardzo bliska mojemu sercu, to nie o tym zamierzałam dzisiaj napisać. Mogłabym godzinami pisać o tym, dlaczego uważam wyżej wymienione argumenty za absurdalne. Jeden z nich zawiera jednak stwierdzenie, na które jestem szczególnie przeczulona. Bezstresowe wychowanie.

Bezstresowe wychowanie

Bo przecież skoro nie leję dziecka za to, że nie potrafi się zachowywać tak jak akurat bym chciała to znaczy, że nigdy nie będzie potrafiło. Jeśli w odpowiedzi na jego słabości nie wyciągam pasa ze spodni to znaczy, że nigdy sobie z nimi nie poradzi. A jeśli granic w wychowaniu na wyznaczają pręgi i odciśnięte na skórze dłonie, to nie ma ich w tym wychowaniu wcale.

Czy naprawdę tak trudno dostrzec, że jest coś pomiędzy? Nie muszę egzekwować swoich granic przemocą, żeby je zaznaczać. Nie muszę odpowiadać agresją na agresję dziecka, żeby wiedziało że nie akceptuję takich zachowań.  A to, że akceptuję złość mojego dziecka nie oznacza, że pozwolę mu w imię tej złości kopać staruszkę w autobusie.

Bezstresowe wychowanie nie istnieje

Nie wiem, kiedy i jak powstał ten twór słowny, ale moim zdaniem bezstresowe wychowanie to po prostu oksymoron. Coś takiego nie istnieje. Niezależnie od obranej metody wychowawczej życie dziecka jest stresujące.

Rozwój dziecka jest stresujący. Codzienność małego człowieka też. Każda nowość, nieznana sytuacja czy umiejętność. Jego ograniczenia, słabości i frustracja. Życie społeczne, przeszkody i choroby. Nie ma fizycznej możliwości, aby wyeliminować stres z życia dorastającego malucha. Nie ma zatem też możliwości, aby jakiekolwiek wychowanie nazywać bezstresowym.

Bezstresowym wychowaniem często mylnie jest nazywane wychowanie, w którym brak jest zasad i granic lub takie, w którym rodzice nie okazują dziecku zainteresowania. Obie te sytuacje są dla dzieci źródłem ogromnego stresu i faktycznie mogą generować u nich destrukcyjne i autodestrukcyjne zachowania. Ale zdecydowanie nie dlatego, że dostają na co dzień za mało klapsów.

To, co pomiędzy

Bardzo żal mi ludzi, którzy nie dostrzegają tego, co znajduje się pomiędzy zaniedbywaniem dziecka, a stosowaniem wobec niego przemocy. Bo gdyby zadali sobie choć niewielki trud poznania mieliby szansę dostrzec, że właśnie pomiędzy można znaleźć coś pięknego.

Właśnie pomiędzy popieraniem przemocy a ustępowaniem dziecku we wszystkim leży zdrowy rozsądek i wiedza o rozwoju dziecka.

Pomiędzy laniem za przewinienia a brakiem zainteresowania postępowaniem dziecka znajdziesz negocjację i współpracę.

Pomiędzy władzą, a brakiem wpływu zauważysz dbanie o wzajemne granice.

Pomiędzy strachem, a zupełnym brakiem respektu znajduje się wzajemny szacunek.

A pomiędzy zastraszaniem i zaniedbaniem dostrzeżesz własne dziecko, jego potrzeby, lęki, trudności, cechy charakteru, zainteresowania i tęsknoty.

Nie wiem jak ty, ale ja naprawdę nie chcę tego przegapić.

***

Spodobał Ci się ten tekst? A może uważasz, że ktoś jeszcze powinien go przeczytać? Śmiało, podaj go dalej.

Dziękuję za Twoje odwiedziny na stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

Recenzja

okładka książki wychowywanie chłopców

Dość długo nosiłam się z zamiarem przeczytania książki Wychowywanie chłopców Steve’a Biddulpha. Miałam sporo obaw związanych chociażby z oddzielnym traktowaniem dziewczynek i chłopców w procesie wychowania.

Bałam się, że takie podejście będzie wzmacniać wśród rodziców i tak już wszechobecną i często nieświadomą steteotypizację ich dzieci. Już po lekturze książki mogę stwierdzić, że moje obawy jednocześnie trochę się potwierdziły, a trochę nie. O tym jednak może za chwilę.

Continue Reading

Rozwój społeczny, Wychowanie

tor przeszkód dla dzieci OSP Dalików

W miniony weekend wybraliśmy się po raz pierwszy, choć na pewno nie ostatni na Łódzki Rajd Przedsiębiorców. Samo wydarzenie było naprawdę fantastycznie zorganizowane. Dawno się tak nie ubawiliśmy i zintegrowaliśmy jednocześnie. Wszystkie zadania, a właściwie atrakcje były naprawdę świetnie zorganizowane i ciekawe, niezależnie od tego, czy uczestnik miał 2, 40, czy 70 lat.

Choć całe wydarzenie zrobiło na nas ogromne, bardzo pozytywne wrażenie (za co wielkie brawa należą się organizatorom z Łódzkiej Izby Przemysłowo – Handlowej) to ja właściwie nie o tym dziś chciałam.

Continue Reading

Z życia mamy

czym jest macierzyństwo

W tym roku postanowiłam, że to nie ja napiszę wpis z okazji Dnia Matki. Tego, kto jest ciekawy, co mam na ten temat do powiedzenia odsyłam do zeszłorocznego wpisu.

W tym roku w Dzień Matki postanowiłam oddać głos innym Mamom. Kobietom, które znam, lubię, kocham i szanuję. Miałam szczęście i część z nich zdecydowała się odpowiedzieć na pytanie, które im zadałam:

Czym jest dla Ciebie macierzyństwo?

Continue Reading

Recenzja

gerda historia wieloryba okładka

Drodzy przyjaciele w morzu i na lądzie, dobrzy ludzie o otwartym sercu. Tak, Wy wszyscy, którzy właśnie otworzyliście tę książkę. Chciałbym Wam opowiedzieć historię Gerdy, która płynęła przez życie, poznając tajemnicze zakątki oceanu. Historię nadziei, marzeń, radości i rozczarowań. Opowiem Wam, jak mała Gerda doświadczyła straty, odkryła świat oraz znalazła przyjaciół, a na koniec siebie samą… Historia ta jest prawdziwa, możecie w nią uwierzyć albo zdecydować inaczej, ale podobne rzeczy przydarzają się wielu wielorybom. Być może także ludziom… Continue Reading

Recenzja

recenzja najwyższa na świecie wieża z książek

Czasem do książki przyciągają nas pozytywne recenzje. Niekiedy ciekawią nas interesujące zapowiedzi. Innym razem zachęcają nas rekomendacje specjalistów.

Są jednak takie książki, do których przyciąga nas już sama okładka. Tytuł i obrazek, które intrygują od pierwszego wejrzenia. Tak właśnie jest z książką Najwyższa na świecie wieża z książek, autorstwa Rocio Bonilli.

Najwyższa na świecie wieża z książek

Zresztą, kiedy zapytałam Was w poście, która z trzech książek podarowanych Ignacemu na Wielkanoc najbardziej Was zaciekawiła większość z Was wskazała właśnie Wieżę. Także Ignacy sięgnął po nią jako pierwszą.

W ogóle mnie to nie zaskoczyło, bo też to poczułam. Drżenie czytelniczego serca. Budzącą się ciekawość. Iskierkę obiecującego ciepła.

Najwyższa na świecie wieża z książek wydawnictwa Papilon opowiada o małym chłopcu, Jerzyku. Jerzyk ma marzenie i wkłada wszystkie swoje siły w to, aby je zrealizować. Nie jest to jednak takie proste, bo chłopiec marzy o tym aby… latać.

najwyższa na świecie wieża z książek recenzja

Jak to bywa, nieudane próby spełnienia marzenia powodują u Jerzyka frustrację. Aż pewnego dnia mama zdradza mu pewien sekret. Istnieją bowiem inne sposoby, by wzlecieć. Tymi intrygującymi słowami mama wprowadza chłopca w świat literatury.

Tam, gdzie nie istnieją ograniczenia

najwyższa na świecie wieża z książek recenzja 2
najwyższa na świecie wieża z książek recenzja 3

Jerzyk z początku nie do końca rozumie, co mama miała na myśli. Zabiera się jednak za podsuniętą przez nią książkę, potem następną i jeszcze jedną. I tak odkrywa, że potrafi podróżować w niezwykłe miejsca, a nawet latać nie ruszając się z domu.

Najwyższa na świecie wieża z książek to opowieść o miłości do literatury. O tym, jak z każdą przeczytaną stroną rośnie siła naszej wyobraźni i spełniają się marzenia. I o tym, że ograniczenia istnieją tylko w naszej głowie.

Co dodatkowo skradło moje serce w opowieści to wprowadzenie dziecka w świat książek przez rodzica, w tym przypadku mamę. Ten magiczny moment, kiedy pragniemy dziecku pokazać literaturę, bo wiemy, jak niezwykłą ma moc i jakie wspaniałe otwiera możliwości.

najwyższa na świecie wieża z książek recenzja 4

Język i ilustracje

W książce podoba mi się także język: prosty, lecz elegancki. Piękne, ale nie nadmiernie udziwnione zdania, napisane ładną poprawną polszczyzną (tutaj oczywiście ukłon w stronę tłumaczki Beaty Haniec).

Rocio Bonilla ozdobiła swoją opowieść pięknymi, matowymi ilustracjami. Obrazki, choć precyzyjne i pełne szczegółów, nie są krzykliwe. Urzekają niebanalnym wykonaniem i niejednokrotnie łamią utarte optyczne schematy. A co najważniejsze w uroczy sposób podkreślają niezwykłą historię i tworzą z nią wyjątkową całość.

najwyższa na świecie wieża z książek recenzja 5

Znasz podobne książki, które zrobiły na Tobie i Twoim dziecku takie wrażenie? Co najbardziej lubicie wspólnie czytać? Podziel się tym ze mną w komentarzu!

Dziękuję za Twoje odwiedziny na stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

Z życia mamy

fundacja jim autyzm help

Co widzisz na tym zdjęciu?

Zaciśnięta pięść, ściągnięte usta, skulona postawa. Niepokój. STRACH.

Podczas konferencji Influencer Live Poznań, dzięki fundacji JiM przy pomocy technologii VR miałam możliwość przekonać się, jak osoba z autyzmem lub zaburzeniem ze spektrum autyzmu odbiera otoczenie.

Było to niezwykłe doświadczenie. Ciekawe i pouczające, ale jednocześnie trudne i przytłaczające. Tak naprawdę z trudem wytrwałam do końca i z ulgą zdjęłam okulary i słuchawki. Bo mogłam to zrobić. Continue Reading

Odżywianie

zdjęcie produktów z działu zdrowa żywność

W niedawnym wpisie, w którym zachęcałam Was do aktywności na powietrzu, pisałam Wam o wielkiej trójce dobrego samopoczucia. Należy do niej: odpowiednia ilość i jakość snu, wystarczająca ilość ruchu na powietrzu oraz odpowiednia dieta.

Zdrowe odżywianie to temat, o którym mówi się obecnie bardzo dużo, ja sama także pisałam o jego roli dla funkcjonowania mózgu. Mamy coraz większą wiedzę o zdrowej żywności, choć mam wrażenie, że nadal otacza ją garść plotek i mitów.

Continue Reading

Rozwój emocjonalny, Rozwój poznawczy, Rozwój społeczny

chłopiec i misie siedzą na parapecie

Pisałam Wam już kiedyś, że zabawa to podstawowa i główna aktywność dziecka. Śmiało można powiedzieć, że jest jednym z najważniejszych filarów rozwoju dziecka (inne to np. zdrowy sen, odpowiednia dieta i wystarczająca ilość ruchu). Dlatego też poświęcam jej sporo miejsca we wpisach i codziennych postach.

Dziś chciałabym napisać o konkretnym rodzaju zabawy, który aktualnie jest jednym z ulubionych w naszym domu. Mowa o tzw. zabawie na niby. Continue Reading