Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek – recenzja

Wspominałam Wam na Facebooku i Instagramie, że Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek to książka, którą darzę ogromnym sentymentem. A to za sprawą kilku powodów, które mówią wiele jednocześnie o mnie i o samej książce.Książeczka została napisana przez jednego z moich ulubionych naukowców spośród psychologów społecznych (lub ulubionego psychologa społecznego spośród naukowców ;)), Elliota Aronsona. Profesor Aronson sam w sobie jest postacią niezwykłą, nie tylko pod względem naukowym. Zasłynął szerszej publiczności dość nowatorskim pomysłem integracji rasowej w amerykańskich szkołach, tzw. Jigsaw Classroom. Przez wielu jest ceniony za wkład w rozwój psychologii eksperymentalnej i nieszablonowe spojrzenie na badanie i nauczanie psychologii.
 

Aronson i dzieci

Jednak ten, kto podobnie jak ja, pokusił się o przeczytanie jego autobiografii wie także, że ma bardzo ciekawe poglądy dotyczące wychowania dzieci. Można nawet powiedzieć, że pełna szacunku i wrażliwości postawa, jaką on i jego żona, Vera przejawiali podczas wychowania swoich czworga dzieci wyprzedziła ówczesne czasy. Bardzo dużo o samym autorze, a właściwie współautorze mówi też niezwykła historia powstania książeczki. Bowiem Elliot Aronson nie napisał Przygód Rózi (…) sam. Drugą autorką jest jego wnuczka, Ruth, które w momencie pisania książki miała 6 lat. Ta para to nie tylko autorzy, ale też tytułowi bohaterowie książeczki.

Historia powstania książki

Sześcioletnia Ruth miała problem z nauką czytania, przez co groziło jej powtarzanie klasy. Dlatego jej mama poprosiła o pomoc swojego ojca, czyli jej dziadka, profesora Aronsona. Przedsięwzięcie to w rzeczywistości było wyzwaniem dla nich obu, bowiem Elliot Aronson jest niemal niewidomy. W wyniku degeneracji plamki żółtej stracił zdolność widzenia centralnego. Wpadł jednak na pomysł, aby wspólnie z Ruth napisać historyjkę. W ten sposób udało mu się zmotywować ją do poznawania liter bez presji i przymusu obecnego w szkole. Sam Aronson pisze o powstawaniu książki tak:
Tak oto do pracy zasiadło dwóch autorów: jeden nie potrafił czytać, drugiemu z kolei z trudem udawało się odszyfrować litery nawet wielkiego rozmiaru. Zaczęliśmy snuć opowieść Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek.
Sama Ruth była podobno dziewczynką równie charakterną, co jej dziadek. Nie dziwi więc fakt, że spod ich rąk wyszła opowieść niebanalna, która zadziornie puszcza oko do wielu klasycznych bajek. I to jest kolejna rzecz, która mnie w niej urzeka.

Książka inna niż wszystkie

Mam bowiem problem z wieloma klasycznymi opowieściami. Nie podoba mi się w nich wszechobecne stereotypizowanie i powierzchowność postaci.  Dobrzy są ładni, gładcy i młodzi, a źli starzy i brzydcy. Na męża nadaje się tylko przystojny książę, nawet jeśli znasz go dwa dni. A Przygody Różi i chłopca o imieniu Dziadek takim historiom trochę grają na nosie. Mamy więc Staruszkę, która nie jest Wiedźmą i Bardzo Wysokiego Człowieka, który nie jest Olbrzymem. Jest też Gąska, która nie znosi złotych jaj, ale za to wykarmi rodzinę. Z tego też powodu na uznanie zasługują także ilustracje Edyty Chachulskiej, w której postacie są cudowanie zwyczajne i różnorodne. ilustracje z książki przygody rózi i chłopca o imieniu dziadek Niebanalna fabuła Autorzy serwują nam wielowarstwową historię. Na najbardziej powierzchownym poziomie to opowieść o dwójce dzieci, które zgubiły się w lesie. Jeśli jednak zajrzymy głębiej dotyka tematu ufności i stereotypów. Oceniania ludzi po wyglądzie, uprzedzeń i tolerancji. Ponoszenia konsekwencji  za swoje czyny i wzajemnej życzliwości. Wszystkie ta zagadnienia przedstawione są przy pomocy dowcipnych i realistycznych dialogów. Tym zresztą urzeka mnie ta książka: naturalnością. Postacie wyglądają przeciętnie. Mylą się i popełniają błędy. Okazują uczucia i uczą się od siebie nawzajem.
W Stanach Zjednoczonych tę książeczkę z radością czytają dzieci w każdym wieku – od lat trzech po sto trzy!
Taką informację zamieścił w książce sam autor i ja się z nim zupełnie zgadzam.  Przygody Rózi i chłopca o imieniu Dziadek to książka, która bardzo przypadła do gustu mojemu dwulatkowi. Kiedyś wręczyłam ją w prezencie dziesięcioletniej siostrzenicy i także była nią zachwycona. Przyznam też, że ja sama również czytam ją z przyjemnością. Znasz tą książeczkę? Co o niej sądzisz? A może znasz jakąś inną wartościową pozycję dla dzieci? Czekam na Wasze rekomendacje i recenzje w komentarzach! A jeśli inetersują Cię inne recenzje książek dla dzieci i nie tylko znajdziesz je TUTAJ.

Dziękuję za Twoje odwiedziny na mojej stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

Przeczytaj również

Jak pomóc nieśmiałemu dziecku?

Kiedy myślimy o nieśmiałym dziecku, mamy przed oczami zwykle różne obrazy: dziecko, które wstydzi się w obecności obcych,dziecko, które nie lubi bawić się w grupie,dziecko,...
czytaj więcej

Jak poradzić sobie z trudnymi emocjami dziecka w miejscu publicznym?

Nie ma negatywnych emocji, choć czasem używa się właśnie takiego określenia. Każda z emocji jest istotna i pełni dla człowieka swoją funkcję. Są jednak takie emocje, z którymi bywa nam trudniej: smutek, zł...
czytaj więcej

Kary i nagrody w odpieluchowaniu

Odpieluchowanie bywa niełatwe dla rodziny. Czasami przyczyną jest brak gotowości dziecka. Innym razem trudność może stanowić dla rodziców fakt, że odpieluchowanie nie następuje od razu w całości. Niektóre...
czytaj więcej

Mity rodzicielstwa bliskości

Rodzicielstwo bliskości zyskuje coraz więcej zwolenników. Równie szybko, jak rośnie wiedza o nim, rosną także związane z nim wątpliwości i mity. Z jednej strony bliskościowa idea jest wielu rodzicom bliska...
czytaj więcej