Rozwój emocjonalny

Bunt dwulatka – prawda czy mit?

dziecko się złości

Między 18. a 36. miesiącem życia następuje kolejny, bardzo intensywny okres rozwoju dziecka, zwany wiekiem poniemowlęcym [1]. Oto nasz słodki pulchny bobas zaczyna coraz bardziej, zarówno w wyglądzie, jak i stopniu rozwoju przypominać dwu-, trzylatka z krwi i kości. Naturalnie, wraz z nowymi umiejętnościami zdobywanymi na różnych polach, zmienia się też zachowanie dziecka.

Jak się zmienia? Myślę, że znakomita większość rodziców, a także niestety sporo specjalistów powie, że na gorsze. Dziecko w tym wieku zaczyna przecież na wiele sposobów przejawiać sławny już, owiany mityczną sławą, bunt dwulatka.

Mityczny bunt dwulatka

Zachowanie mojego Synka też się zmieniło. Coraz częściej inni ludzie są świadkami jego złości,  a co za tym idzie sławetny bunt dwulatka został w ostatnim czasie wielokrotnie przywołany  w wielu przypadkowych rozmowach.

Mogę nawet śmiało powiedzieć, że wpisuje się to ładnie w jeden schemat. Dziecko się złości (z przeróżnych powodów), ludzie ze zrozumieniem i pobłażaniem kiwają głową i mruczą coś rodzaju ‘bunt dwulatka, tak?’ i najwyraźniej w ten cudowny sposób następuje oczyszczenie atmosfery. Można spokojnie przejść do porządku dziennego, zdjąć z rodzica wszelką odpowiedzialności i pozwolić się dzieciakowi wykrzyczeć, bo tak to już jest w tym wieku i tyle (o tym, czemu ignorowanie płaczu dziecka nigdy nie jest dobrym pomysłem pisałam TUTAJ).

Taki schemat jest nie tylko sporym uproszczeniem, ale moim zdaniem jest też krzywdzący. Stąd wkraczam w niego ze swoim, bądź co bądź, buntowniczym i wywołującym zaskoczenie, a nawet szok i niedowierzanie zdaniem: ‘Ja na to tak nie patrzę, moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak bunt dwulatka’. I wtedy się zaczyna.

Bunt dwulatka nie istnieje

W większości ludzie są ciekawi, co też za teorię wymyśliłam, żeby sobie ten bunt dwulatka umilić, np. nazywając go inaczej. Inni odrzucają pomysł, że bunt dwulatka może nie istnieć, bo skoro to nie to, to niby co to jest?! Jak na razie najmniej spotkałam ludzi, którzy zwyczajnie chcą się dowiedzieć, czy faktycznie można inaczej niż zakładać, że pewnego dnia, nieuchronnie i niepostrzeżenie, nasze słodkie maleństwo zamieni się w wrzeszczącego potwora.

Ale może od początku. Jak w ogóle powstały tak dobrze trzymające się mity o buncie dwulatka? Dziecko po okresie niemowlęcym faktycznie się zmienia (choć ja powiedziałabym raczej, że się po prostu rozwija), a relacja z nim staje się bardziej skomplikowana. Prosty i dobrze działający schemat: potrzeba ®reakcja zwyczajnie przestaje się sprawdzać z kilku powodów.

Potrzeby dziecka stają się bardziej skomplikowane, a oczekiwania się zwiększają. Często dziecko, w swojej naturalnej potrzebie eksploracji, wymaga rzeczy, których my jako rodzice nie możemy zaakceptować, chociażby dlatego, że są niebezpieczne. Jednocześnie dziecko, mimo iż zna coraz więcej słów czy gestów komunikujących, nie jest zawsze w stanie precyzyjnie przekazać, o co mu a danej chwili tak naprawdę chodzi. Na odmowę lub brak zrozumienia reaguje silną złością, która nam, dorosłym może się wydawać nieadekwatna.

Co czuje dziecko, kiedy się ‘buntuje’?

Odwróćmy jednak tą sytuację i spróbujmy spojrzeć na nią z perspektywy dziecka. Rodzic, który wcześniej dość ściśle podążał za jego potrzebami, nagle zaczyna odmawiać mu różnych rzeczy, mimo że maluch nie jest stanie pojąć dlaczego. Jednocześnie coraz częściej rodzic go nie rozumie, mimo że ze wszystkich sił stara się mu zakomunikować, o co chodzi. Jego umiejętności są coraz większe, a jednak nadal w wielu sytuacjach niewystarczające.

Dziecko odkrywa w ten sposób, że może istnieć rozbieżność między tym, czego oczekuje od niego otoczenie, a tym co jest w stanie wykonać. Te spostrzeżenia i doświadczenia są dla dziecka źródłem frustracji, która może objawiać się złością, smutkiem, rozżaleniem lub wszystkimi tymi uczuciami naraz.

Mały odkrywca

Dziecko w tym wieku w coraz większym stopniu odkrywa w sobie potrzebę eksploracji  w połączeniu z poczuciem sprawstwa. Nie tylko chce poznawać coraz więcej, ale też coraz więcej potrafi i może. Jego ciało jest coraz sprawniejsze, a ruchy pozwalają na bardziej precyzyjne manipulacje. Odkrycie tych możliwości jest dla małego dziecka źródłem ogromnej satysfakcji. Jednocześnie jednak zdobywa też trudniej przyswajalną wiedzę.

Pomimo swoich możliwości i umiejętności nadal wielu rzeczy nie może lub nie jest w stanie zrobić. Niezależnie od tego, jak bardzo by się starało, jego ciało, wzrost i sprawność stanowią zarówno jego moc, jak i ograniczenie. Dodatkową przeszkodą jest też brak akceptacji rodziców dla wszystkich działań dziecka (co jest oczywiście zrozumiałe).

Stąd dziecko, w zupełnie naturalny sposób, będzie reagowało złością na wiele sytuacji. Także takich, które nam wydają się zupełnie bez znaczenia. System regulacji emocji malucha nadal jest bardzo niedojrzały. Dziecko zaczyna dostrzegać proste sposoby na rozładowanie emocji (np. krzyk, przytulenie), ale nadal nie zna jeszcze dobrze swoich stanów emocjonalnych i nie potrafi kalkulować w sposób przyczynowo – skutkowy. Stąd naprawdę nie mamy prawa oczekiwać, że dziecko po prostu zapanuje nad złością i smutkiem.

Siła słów

Jest jeszcze inny powód, dla którego, moim zdaniem trzeba włożyć bunt dwulatka między bajki. To coś, co w psychologii nazywa się samospełniającym się proroctwem. Jeśli założymy, że nasze dziecko wchodzi lub weszło w okres buntu dwulatka, to samym tym założeniem wpływamy na to, co wydarzy się dalej.

Nadając dziecku taką łatkę, łatwiej będzie nam dostrzegać właśnie te przejawy zachowania, które ją potwierdzą. W ten sposób nasze założenie się potwierdzi, ale z pomocą naszej percepcji i działania mózgu, który zwyczajnie nie lubi się mylić. Skoro już sobie coś założył, to ochoczo doszuka potwierdzenia swojego założenia, choćby nie wiem jak było błędne.

Dodatkowo, nazwanie nowego etapu rozwoju buntem dwulatka to trochę zdjęcie z siebie rodzicielskiej odpowiedzialności za jego przebieg. Jasne, nie wszystko jest pod naszą kontrolą, ale mamy obowiązek uczestniczyć i pozytywnie wpływać na rozwój naszego dziecka, także w etapach, które są dla nas ciężkie, niewygodne i zwyczajnie trudne do zniesienia (o tym, jak znieść i reagować na silną złość dziecka możesz przeczytać TUTAJ).

Zamiast buntu – rozwój

Spróbujmy spojrzeć na nasze dziecko trochę inaczej. Nie jak na rozwrzeszczanego małego potwora, który za wszelką cenę chce zrobić nam na złość i uprzykrzyć nam życie. Odrzucenie przekonania, że dziecko w jakiś sposób się wobec nas buntuje naprawdę pomaga dostrzec prawdziwe i ważne aspekty takich trudnych i nerwowych sytuacji. Dostrzeżmy w krzyku i złości wołanie o czułość i pomoc w przejściu przez trudny etap rozwoju. Nie oczekujmy od dziecka, że samo nauczy się tolerować frustrację i zacznie panować nad emocjami.

Dziecko nadal jest małym człowiekiem w wielkim świecie, którego nadal się uczy. Nie jest w stanie nadążyć za oczekiwaniami i normami, których nie rozumie. Potrzebuje uwagi, czułości i tolerancji dla wszystkich swoich emocji. Potrzebuje przewodnika, który spokojnie i czule mu pomoże, doradzi i wesprze, nawet w tych najtrudniejszych i najmniej przyjemnych sytuacjach.[2]

Czy zachowanie Twojego dziecka zmieniło się wraz z wkraczaniem w drugi rok życia? Jak się to objawiało? A może właśnie przechodzicie przez ten etap? Podziel się tym ze mną w komentarzu!

[1] Nazewnictwo i koncepcje teoretyczne, pojawiające się w tym artykule pochodzą z książki: Psychologia rozwoju człowieka, tom II,  pod redakcją prof. dr hab. Barbary Harwas – Napierały i prof. dr hab. Janusza Trempały.

[2] Temat tego etapu rozwoju jeszcze się pojawi na blogu. Jeden artykuł nie jest w stanie wyczerpać wszystkich aspektów zagadnienia, np. jak rodzic ma się w takiej sytuacji odnaleźć i reagować, a także skąd jeszcze biorą się różne przejawy zachowania małego dziecka.

Dziękuję za Twoje odwiedziny na mojej stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

8 Comments

  1. Jak nie dajemy sobie rady szukamy winnych. Z wychowaniem też tak jest, bunt dwulatka, nastolatka. I jest odpowiedź na wszystko. A tymczasem rzeczywistość jest nieco inna. Zgadzam się z Tobą.

    Reply
  2. U nas bunt dwulatka rzeczywiście wystąpił, jednak ja tam nie wierzę w to zjawisko samo w sobie. Wierzę za to, że dziecko tak jak dorosły zresztą ma prawo mieć lepsze i gorsze okresy, a u dzieci związane jest to po prostu i wpisane w ich rozwój.

    Reply
    1. Martyna Filipiak Author

      Ja nie twierdzę, że ten etap rozwoju nie nosi znamion i nie przypomina buntu. Ale w swoim celu, przebiegu i istocie nim tak naprawdę nie jest, jest za to, tak jak słusznie stwierdasz, częścią rozwoju :). Dziękuję za Twój komentarz! 🙂

      Reply
  3. Magda

    Bardzo ciekawy punkt widzenia, akurat jesteśmy miesiąc po drugich urodzinach i od kilku dni przechodzimy trudny okres 🙂 moja córka buntuje się dla samego buntowania, wszystko chce zrobić odwrotnie niż my. Jesteśmy na placu zabaw po czym ona stwierdza, że chce już iść do domu, więc wychodzimy, przy furtce ona krzyczy „nie” i biegnie do huśtawki z okrzykiem „buju buju”, pytam czy chce na hustawkę to krzyczy „nie” i biegnie do furtki i mówi „papa”, powtarzamy to kilka-kilkanaście razy, aż w końcu biorę dziecko i wychodzę, co oczywiście kończy się płaczem. Przed drzemką pije mleko, zbliża się czas drzemki, ona mówi „mleko”, daję mleko to mówi „nie”, odstawiam mleko to mówi „mleko” i tak kilkanaście-kilkadziesiąt razy aż się uda. To samo jest z wchodzeniem i wychodzeniem z wanny, posiłkami i innymi czynnościami. Ręce mi już czasami opadają. Bardzo bym chciała wierzyć, że to nie jest bunt a jeszcze bardziej chciałabym wiedzieć skąd to wynika. W miarę możliwości stosujemy takie podejście żeby myślała, że to jej decyzja, dajemy ograniczony wybór i pozwalamy na samodzielność, ale często to nie wystarcza i wszystko jest wtedy na opak a sceny te nadały by się do kabaretu. Pomocy 🙂

    Reply
    1. Martyna Filipiak Author

      Córka ewidentnie testuje swoje i Wasze granice. Sprawdza jak, kiedy i ile razy może sobie na różne rzeczy pozwolić. Jest to dla niej też pewnie forma zabawy, tym bardziej, że Wy także podejmujecie tą grę, kiedy bierzecie udział w tym ‚w tą i z powrotem’ 😉. Wytworzyliście razem pewien schemat: powtarzacie te same czynności, aż nie zabraknie Wam cierpliwości, w efekcie na końcu sytuacji zarówno Wy, jak i córka jesteście nerwowi. Proponuję spróbować innej reakcji następnym razem kiedy poczujecie, że ta gra właśnie się zaczyna, zaskoczcie córkę 😉. Najlepiej, żeby to była szczera i naturalna reakcja. Ja bym pewnie spróbowała opowiedzieć, czemu nie lubię takich sytuacji. Np. ‚Słuchaj, nie lubię, kiedy nie możesz się zdecydować, czy chcesz wypić mleko czy nie. Nie chcę więcej brać udziału w takich sytuacjach, bo jest to dla mnie trudne i męczące. Dlatego postawię mleko tu obok Ciebie i wypijesz je kiedy będziesz miała na to ochotę.’ Oczywiście pod warunkiem, że rzeczywiście będziecie w stanie się tego trzymać, mimo że córka z początku może reagować na tą nowość niezadowoleniem. Córka podejmuje chętnie takie gry, bo jej w tym towarzyszycie. Jeśli masz więcej pytań skontaktuj się ze mną na messengerze strony Mama-psycholog 😀.

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Używam plików cookies, aby ulepszyć działanie strony. Klikając, wyrażasz na to zgodę. Więcej

Ustawienia plików cookies mają docelowo możliwie najbardziej usprawnić przeglądanie witryn internetowych. Brak wprowadzenia zmian w ustawieniach cookies lub naciśnięcie 'Zatwierdź' oznacza, że wyrażasz na to zgodę.

Zamknij