Rozwój społeczny, Wychowanie

Nie dotykaj mojego dziecka! O wymuszonej bliskości

Mama przytula noworodka

Od jakiegoś czasu przewija się w Internecie temat związany z cielesnością dzieci. Chodzi o przymusowe całowanie krewnych, mniej lub bardziej bliskich. Nie poruszałam go wcześniej, bo wydawało mi się, że w tym temacie powiedziano już naprawdę sporo i podano kilka sensownych argumentów. Ostatnie dni pokazały jednak, że o tym temacie warto mówić nadal, i to jak najwięcej.

Zacznijmy jednak od początku. Kilka dni temu na profilu FB Blog Ojciec pojawiło się zdjęcie z podpisem, które w prosty sposób wyjaśnia, dlaczego nie warto zmuszać dzieci do przytulania i całowania. Pod postem rozpętała się burza, dość szybko ukrócona przez administratora profilu.

Czy zmuszać dziecko do całowania i przytulania

Jak się okazało część rodziców uważa, że to zupełnie w porządku zmuszać dziecko do całowania lub przytulania innych ludzi. Niektórzy twierdzą, że faktycznie obcych nie za bardzo, ale na przykład babcia obca już nie jest i nie ma potrzeby żeby sprawiać jej przykrość naszymi wymysłami. Jeszcze inni twierdzą, że szanując prawo dziecka do własnej cielesności i intymności wychowamy oschłego, niezdolnego do empatii robota bez uczuć.

Po drugiej stronie stoją zaś postulaty pedagogów, psychologów i… zdrowy rozsądek.

Jeszcze stosunkowo niedawno wielką popularnością cieszyło się przekonanie, że dzieci generalnie służą do tego, żeby zadowalać rodziców i otoczenie. Ogólnie rzecz ujmując, mają być grzeczne (cokolwiek to znaczy), posłuszne i za wiele nie przeszkadzać. A to oznacza, że jeśli, ciocia, babcia czy wujek mają potrzebę lub ochotę przytulić albo pocałować dziecko to jego obowiązkiem jest to zrobić i już.

Szczęśliwie odchodzimy od tego błędnego przekonania i zaczynamy dostrzegać, że dziecko to człowiek taki jak dorosły i tak jak dorosły ma swoje prawa i potrzeby. Nie wyobrażam sobie zmuszać drugiej dorosłej osoby do całowania i przytulania, czy jakiejkolwiek innej formy bliskości.  Takie zachowania nazywa się zresztą molestowaniem, zupełnie słusznie.

Dlaczego zatem robimy to dzieciom? Dlaczego pozwalamy naruszać ich granice, zamiast je chronić? Dlaczego odbieramy małym ludziom prawo do intymności i poszanowania własnej cielesności?

Moja cielesność

Mały człowiek dopiero zaczyna pojmować, czym jest cielesność. Uczy się, jakie formy czułości sprawiają mu przyjemność, a za którymi nie przepada. Zauważa, że czasem ma ochotę na przytulanie i buziaki, a czasem nie. Dokładnie też czuje, komu chce, a komu nie chce tej czułości okazywać.

Choć oczywiście może to być zmienne. Dziecko może nie chcieć przytulić nawet mamy, jeśli akurat się na nią złości. Może też przekonać się do kogoś za kim początkowo nie przepadało. Zawsze jednak, niezależnie od sytuacji powinniśmy szanować i akceptować, gdy tej czułości komuś odmawia.

Powiedz NIE

Wiem, że nie jest to łatwe. Tym bardziej, że najczęściej takie sytuacje dotyczą osób nam bliskich, których nie chcemy urazić. Nas również spotkała taka sytuacja i faktycznie postawienie granicy w imieniu Ignacego nie było takie łatwe. Padły wszystkie klasyczne: Daj cioci buziaka. Jak nie chcesz dać cioci buziaka, to ciocia więcej do ciebie nie przyjdzie. Jak mu tak powiesz, że nie musi mnie całować, to wiadomo, że nie pocałuje.

Sytuacja ta wywołała duże zmieszanie i dyskomfort u Ignacego. Tym bardziej, że nie jest przyzwyczajony do takiego przymuszania do okazywania czułości. Szybko zauważyłam jego wyraźny dyskomfort i to, że bacznie obserwuje mnie i moją reakcję. Stanowczo, ale spokojnie poinformowałam Ignacego, że jeśli nie ma ochoty nie musi nikogo całować ani przytulać, co zresztą spotkało się z jego wyraźną ulgą.

Być może uraziłam tym ciocię Ignacego i być może Wy taką odmową lub wsparciem dla odmowy dziecka urazicie kogoś z Waszego otoczenia. Ale jeśli dorosła osoba nie potrafi szanować granic małego człowieka, to jest to tak naprawdę jej, a nie wasz problem.

Moje granice

Wspieranie odmowy dziecka w takich sytuacjach uważane jest za ważny element profilaktyki nadużyć wobec  dzieci. Dzieci nie należy uczyć posłuszeństwa wobec naruszania ich granic. Nie należy ich uczyć, że ich potrzeby są mniej ważne niż potrzeby, czy też zachcianki innych osób.

Czym różni się zmuszanie do całowania, przytulania od molestowania? Dla mnie niczym. W oczach dziecka to będzie właśnie to, czego zostało nauczone. Pocałować wujka, kiedy ma na to ochotę. Przytulić babcię, bo będzie jej przykro. Za przyzwoleniem, a nawet nakazem rodzica, który powinien stać w jego obronie. A jeśli dojdzie do większego nadużycia dziecko będzie przekonane, że może liczyć tylko na siebie.

Oczywiście jestem za tym, aby uczyć dziecka kultury i szacunku dla starszych. Dlatego uczmy dzieci, że należy się przywitać, czyli powiedzieć dzień dobry, a niekoniecznie pocałować.

Jestem też za tym, żeby uczyć dziecka empatii i wrażliwości na potrzeby innych. Ale to nie znaczy, że ma je zaspokajać za cenę rezygnacji ze swoich granic. Czułość, czy szacunek można okazać drugiej osobie na inne sposoby niż wymuszona bliskość.

Zastanówmy się, jaki wzorzec relacji chcemy pokazać i przekazać naszemu dziecku. W prawidłowej i zdrowej relacji dba się o potrzeby obu stron, nie dochodzi do nadużyć, a obie strony szanują siebie nawzajem.

Relacja, w której jedna osoba poświęca swoje potrzeby i pozwala naruszać swoje granice na rzecz drugiej strony to relacja dysfunkcyjna.  Taka, w której mąż pozwala sobą pomiatać, bo żona rozładowuje w ten sposób napięcie. Taka, w której żona oddaje się mężowi, kiedy nie ma na to ochoty, bo on tego chce.

Jedna z czytelniczek napisała do mnie niedawno na właśnie ten temat i myślę, że jej słowa są świetnym podsumowaniem wszystkich argumentów przeciw wymuszonej bliskości:

(…) nauczono mnie, że mam jakąś wartość tylko wtedy, gdy spełniam potrzeby innych (nawet kosztem swoich) – i wiele głupot w swoim życiu nastoletnim robiłam odwzorowując ten właśnie schemat. Bardzo długi czas nie umiałam być asertywna – żeby tylko nie zrobić komuś krzywdy, nie zasmucić itp.

Wymuszony dotyk to nie bliskość

Czas dostrzec, że dziecko nie jest naszą własnością. Nie jest stworzone do tego, żeby zaspokajać nasze czy też czyjekolwiek potrzeby.  Jest człowiekiem i ma prawo do intymności, szacunku i stawiania własnych granic. Zamiast uczyć je bezwzględnego posłuszeństwa, uczmy je obrony własnych granic. Pokażmy mu także, że gdy tylko zajdzie taka potrzeba my także pomożemy mu je bronić.

Dzieci są czułe z natury. Mają, jak wszyscy inni ludzie, wrodzoną i naturalną potrzebę bliskości. I naprawdę jeśli będą miały ochotę to będą ją realizować wobec osób, które same uważają za bliskie.

Szanowanie odmowy dziecka nie sprawi, że nie będzie potrafiło okazywać bliskim osobom czułości. Będzie za to wspaniałym darem dla dziecka, dzięki któremu będzie potrafiło szanować swoje granice i stawiać je innym. Będzie potrafiło odróżnić czułość od nadużycia. Będzie też wiedziało, że, gdy ktoś spróbuje je skrzywdzić może liczyć na nasze wsparcie.

Co o tym sądzisz? Spotkała Ciebie i Twoje dziecko taka sytuacja? Jak się zachowałaś/eś? A może masz wspomienia takich sytuacji z własnego dzieciństwa? Opowiedz mi o tym!

Dziękuję za Twoje odwiedziny na mojej stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Używam plików cookies, aby ulepszyć działanie strony. Klikając, wyrażasz na to zgodę. Więcej

Ustawienia plików cookies mają docelowo możliwie najbardziej usprawnić przeglądanie witryn internetowych. Brak wprowadzenia zmian w ustawieniach cookies lub naciśnięcie 'Zatwierdź' oznacza, że wyrażasz na to zgodę.

Zamknij