Wychowanie

Kara i konsekwencja – gdzie postawić granicę?

mały chłopiec rozkłada ręce, jak się zastanawiał

Coraz więcej mówi się aktualnie o tym, że kary w wychowaniu to przeżytek. Dlaczego nie warto ich stosować pisałam TUTAJ. Bardzo ciekawie i czytelnie zostało to opisane także w wielu wpisach innych autorów (np. Kamil Nowak z Blog Ojciec, Agnieszka Stein).

Śmiało można powiedzieć, że wśród rodziców rośnie wiedza o prawidłowościach rozwoju dziecka i wpływu kar na jego przebieg. Dzięki temu wielu z nich decyduje się zrezygnować z kar w wychowaniu na rzecz wskazywania naturalnych konsekwencji postępowania dziecka.

 Jak jednak rozpoznać takie konsekwencje i prawidłowo je wskazać dziecku? Jak odróżnić je od kary? Wbrew pozorom nie jest to łatwe. Kilka dni temu zaprosiłam Was do dyskusji na ten temat i uzyskałam od Was sporo ciekawych odpowiedzi i refleksji (za które bardzo Wam dziękuję!).

Konsekwencja i kara – definicja

Według Słownika Języka Polskiego PWN definicja kary brzmi następująco:

środek wychowawczy stosowany wobec osoby, która zrobiła coś złego.

Konsekwencja zaś to po prostu:

następstwo, rezultat czegoś.

W teorii zatem rozgraniczenie jest dość oczywiste. Konsekwencja to coś, co po prostu samo w sobie następuje po postępowaniu i jest jego wynikiem. Kara zaś jest czymś dodanym do sytuacji przez rodzica, stosowaną przez niego metodą wychowawczą.

Dyskusja

W codziennej praktyce rodzicielskiej ten podział nie jest jednak już taki oczywisty.  A jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że zazwyczaj to rozgraniczenie jest nam potrzebne kiedy dziecko zachowuje się inaczej niż byśmy tego oczekiwali i wszystkimi uczestnikami sytuacji mogą targać silne emocje, to robi się jeszcze trudniej.

Kiedy zapytałam Was o to, czym według Was różnią się konsekwencja i kara to właściwie wszystkie otrzymane przeze mnie odpowiedzi różniły się do siebie. A to dowodzi temu, że jako rodzice w odmienny sposób interpretujemy ten podział.

Wspólnym mianownikiem wszystkich wypowiedzi były wątpliwości. Pisaliście o tym, że też się nad tym zastanawiacie lub że właśnie się tego rozróżnienia uczycie. Ja w transmisji live także mówiłam Wam o tym, że w wielu sytuacjach nie jestem pewna, czy to co robię i mówię w danej sytuacji wychowawczej to jest jeszcze ta pożądana konsekwencja, czy może już dodałam coś od siebie i nieświadomie nałożyłam na dziecko karę.

Konsekwencja a kara

Ważną cechą konsekwencji jest to, że jest ona od nas niezależna. Konsekwencja postępowania dziecka pojawi się niezależnie od tego, czy rodzic wkroczy do sytuacji, czy nie.

Jeśli zatem nasze dziecko podrapało kolegę, to naturalne konsekwencje w tej sytuacji są następujące:

-kolega jest podrapany, podrapane miejsce go boli, być może pojawi się ślad;

-kolega może się złościć, smucić, płakać, bać;

-nasze dziecko może się złościć, smucić, płakać, bać, wstydzić;

-my jako rodzice także możemy odczuwać różne emocje: zaskoczenie, złość, smutek, rozczarowanie.

Wszystkie elementy poza tym są od nas dodane, choć w mojej ocenie nie muszą być jeszcze karą. Ważną rolą rodzica w takiej sytuacji, szczególnie jeśli dotyczy ona małych dzieci jest pokazanie dziecku tych konsekwencji. Rodzic może, a nawet, moim zdaniem, powinien nazwać wyżej wymienione konsekwencje, objaśnić je dziecku, a potem pomóc mu się z nimi zmierzyć.

Pamiętajmy jednak, że w konsekwencjach mówimy tylko o tym, co jest nam znane. Zatem jeśli nie porozmawialiśmy z podrapanym kolegą o jego emocjach to nie wiemy na pewno, że np. czuje złość, czy smutek. To, o czym możemy powiedzieć naszemu dziecku to np. to, że takie podrapanie boli i że kolega płacze.

Emocje rodzica jako naturalna konsekwencja

Możemy także powiedzieć o tym, co czujemy, zachowując jednak dla siebie osąd sytuacji czy też ocenę dziecka. Czyli jeśli powiemy dziecku,  że jesteśmy zaskoczeni, że podrapało kolegę to informujemy go o konsekwencjach. Jeśli jednak zamiast tego powiemy np. ‘Nie spodziewałem się tego po tobie’, to jest to już zdanie o oceniającym, negatywnym wydźwięku i zdecydowanie bliżej mu do kary.

Z Waszej strony pojawiło się wiele wątpliwości związanych z wyrażaniem własnych emocji w takich sytuacjach? Czy powinniśmy mówić o nich dziecku? A może lepiej zachować je dla siebie, aby nie stosować szantażu emocjonalnego?

Pragnę rozwiać te wątpliwości. Dlatego zaznaczam, że tak jak powinniśmy uczyć nasze dzieci, że mają prawo do odczuwania różnych emocji, także tych nieprzyjemnych, tak powinniśmy dawać sobie samym prawo do ich odczuwania. I to, że każdy posiada takie samo prawo do odczuwania różnych stanów emocjonalnych  też stanowi ważną lekcję dla dziecka.

A odczuwanie emocji w nerwowej sytuacji z dzieckiem jest zupełnie naturalne i normalne. Fakt, że postępowanie dziecka może wywoływać u innych osób z otoczenia odczuwanie różnych emocji jest naturalną konsekwencją, w pełnym tego pojęcia znaczeniu.

Nie mówię, że w trudnej sytuacji musimy obarczyć dziecko wszystkimi odczuwanymi przez nas stanami emocjonalnymi , od zaskoczenia, poprzez smutek i wstyd, aż po złość i rozczarowanie. Ale przekazanie dziecku chociażby  swojego zaskoczenia, czy po prostu dezaprobaty dla jego zachowania (np. agresji wobec innych) będzie stanowić dla niego ważną informację zwrotną.

To w końcu kara czy konsekwencja?

Granica między konsekwencją a karą bywa w wychowaniu cienka i bardzo płynna. Dodatkowo, każda trudna sytuacja wychowawcza jest inna, więc rozpoznawania i wskazywania naturalnych konsekwencji musimy uczyć się nieustannie od nowa. Do tego dochodzi jeszcze niełatwa sztuka opanowania i cierpliwości, aby w ogóle mieć chęć i motywację, aby je dziecku codziennie wskazywać.

Rodzic w takich sytuacjach musi wykazać się chirurgiczną precyzją, detektywistyczną przenikliwością i psychologiczną wrażliwością jednocześnie. Na pocieszenie (lub nie?) dodam jednak, że to nie pierwsze i ostatnie takie wyzwanie w wieloletniej misji zwanej rodzicielstwem.

***

Spodobał Ci się artykuł? Koniecznie daj znać w komentarzu, co o tym sądzisz. A jeśli uważasz, że ktoś jeszcze powinien go przeczytać śmiało podaj go dalej.

Dziękuję za Twoje odwiedziny na stronie! Chcesz być na bieżąco? Polub mój profil na Facebooku lub Instagramie i nie przegap żadnego wpisu!



8 Comments

    1. Martyna Filipiak Author

      Dziękuję bardzo za miłe słowa, dopiero się rozkręcam 😉! Dla mnie jako rodzica temat też jest ważny. Zapraszam do mnie częściej ❤️

      Reply
    1. Martyna Filipiak Author

      Z tym brakiem kar tak naprawdę łatwo nie jest, bo wydają się na pierwszy rzut oka być efektywne. Moim zdaniem jednak warto podjąć wyzwanie 😉.

      Reply
  1. Nasz Kuba ma dopiero 10 miesięcy, ale wraz z mężem już teraz uczymy się panować nad soba i swoimi słowami, np. Nie używać określeń grzeczny czy ładnie. Co do kar.. czytam dużo jak je zamienić, bo ja byłam karana, męża „kary” ominęły, ale był szantaż emocjonalny. Tak czy inaczej jak o tym rozmawiamy, wychodzi, że jako dzieci nie czuliśmy się z tym dobrze, brakowało np innego formułowania zdań, czasami sprawiedliwej oceny sytuacji itd. Dlatego naszym celem jest unikanie kar. Nadal niewiele jest tekstów na ten temat, a przede wszystkim konkretnych odniesień od rodziców. Aż ma się wrażenie, że kara to norma. Dzięki za ten temat:)

    Reply
    1. Martyna Filipiak Author

      Niestety, ale patrząc na popularność, kara jest w naszym kraju swojego rodzaju normą. Wydaje mi się, że czas najwyższy to zmienić 😉. Ja też jestem z tych karanych dzieci i również pamiętam towarzyszące temu emocje. Bo o ile złość, czy frustracja są w wychowaniu naturalne, to poniżenie i upokorzenie już nie są pożądane. Dziękuję Ci za te spostrzeżenia!

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Używam plików cookies, aby ulepszyć działanie strony. Klikając, wyrażasz na to zgodę. Więcej

Ustawienia plików cookies mają docelowo możliwie najbardziej usprawnić przeglądanie witryn internetowych. Brak wprowadzenia zmian w ustawieniach cookies lub naciśnięcie 'Zatwierdź' oznacza, że wyrażasz na to zgodę.

Zamknij